Napisałbym, że mam wrażenie, że życie wycieka mi przez jakąś dziurkę, której nie umiem namierzyć i zatkać. Pewnie byłoby w tym sporo prawdy, bo rzeczywiście tak czuję, tylko w zasadzie co to zmieni? Może napiszę raczej, że wczorajszy dzień po raz kolejny upłynął mi pod znakiem "KKK", czyli Kreatywna Księgowość Kwitnie. Większość przelewów pomiędzy własnymi rachunkami, udającymi - dzięki rozlicznym produktom nowoczesnej bankowości - że wciąż są na nich jakieś pieniądze, tytułuję "Zasilenie konta". Traf chciał, że tym razem zapomniałem literki "t". W sumie racja - mruknąłem, spostrzegłszy pomyłkę. Najwyraźniej całe życie będę musiał spłacać jakieś długi. Założę się, że nawet w piątek ktoś po coś przyjdzie. Tym razem muszę jakimś cudem oddać pieniądze, które pożyczyłem od rodziców Mojej przed remontem mieszkania. Banki niespecjalnie kwapią się do czynienia cudów przed takim gościem jak ja, który - z braku stałej umowy o pracę - nie istnieje dla Systemu, więc człapię od jednego do drugiego jak nowoczesny żebrak uwikłany w cyfrową epokę. Kreator tworów spod znaku obgryzionego jabłka z pewnością ma produkt dla takich jak ja - iBeg, czy inny taki. Pełen niewesołych myśli idę więc do świątyni komercji, do oddziału kolejnego banku. Na szybach i reklamach mijam krzyczące czerwienią oferty ekonta, ezakupów i epapierosa. Mijam je bez emocji, lecz gdy na kolejnej planszy dostrzegam napis zaczynający się od słowa epicka, z niekłamanym zaciekawieniem przyspieszam kroku. Niestety, chodzi tylko o jakąś opowieść; najwyraźniej jestem do tyłu z filmami. Szkoda. To mogłoby być ciekawe rozwiązanie na przyszłość.
A jednak mały cud się zdarzył. Dostałem kredyt; co prawda tylko na połowę kwoty, ale to zawsze o połowę lepsze, niż nic. Nie wiem jeszcze, skąd wezmę drugą. Może nie będę spał, tylko pracował? Tym bardziej, że sen już od dawna nie sprawia mi przyjemności. Kiedyś uwielbiałem siedzieć do drugiej, trzeciej w nocy. Kocham noc. Wtedy najpiękniej się pisze, najciekawiej dłubie w pikselach. Tylko jak siedzieć do drugiej, skoro o szóstej trzydzieści ktoś drze pysk i wali ci plastikowym klockiem nad uchem, a ktoś inny mówi "ooo... widzisz, tatuś TEŻ się JUŻ obudził, powiedz tatusiowi dzień dobry!". Sratuś. Gdzieś na historycznych zdjęciach widziałem takie pękate bomby z różnymi napisami. Prócz "NaszBógWaszemuZapłać" jakieś z "dzień dobry" też chyba były. To ja poproszę jedną. Że przy okazji zdejmie mnie? Trudno. Choć od jakiegoś czasu panicznie boję się śmierci. Będąc na cmentarzu, odruchowo kalkuluję w pamięci średnią wieku mężczyzn z grobów (z litości dla siebie pomijam motocyklistów i pechowców) i liczę, ile czwartków mi jeszcze zostało. Mało. Zastanawiam się, co jeszcze zdążę zrobić z tego, co zaplanowałem, gdy uda mi się ocknąć z tego letargu. Na niektóre rzeczy już będzie za późno. Budzę się w nocy słysząc walenie serca i niemal namacalnie odczuwam jak krew przeciska się przez żyły; mam wrażenie, że robi to coraz wolniej, coraz bardziej niechętnie i zaczynam trząść się w panice: "Jak to, to już wszystko? Już nic się nie wydarzy? Żadnej magii? Codzienna harówa w imieniu spłacania haraczy, w akompaniamencie wrzasku wiecznie skrzywionej, niezadowolonej gęby? To już z górki?".
Chciałbym wierzyć, że - jeśli powiedzie się mój plan - suma szczęść osobnych będzie większa, niż skomplikowany rachunek różniczkowy szczęścia wspólnego. Że za horyzontem bieżących zdarzeń jest coś jeszcze. I znów ten głupi lęk o Nic. Nie dziwię się ludziom, że wynaleźli religie, które pomagają zapełnić pustkę niezrozumienia. Nie potrafię, a też bym tak chciał: wetknąć szczelny szpunt w miejsce, z którego wyłażą strasznie denerwujące myśli w rodzaju "A co po?" na równi z "A po co?"; znacznie trudniejsze do oswojenia, niż swojskie "co po A?", na które odpowiedź poznajemy na początku podstawówki. Zresztą; większości ta jedna wystarcza.
Patrzę na Kota. To co, kiedy idziemy? Przecież nie zostaniesz tu całkiem sam, jak w piosence. Strasznie szkoda, że Potem, w czwartek, nie można iść dokądś, tylko całkiem donikąd i bez prawa powrotu.
poniedziałek, 4 października 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)